Wymagające Alpy Julijskie i niezwykłe Dolomity

Wymagające Alpy Julijskie i niezwykłe Dolomity 11VI-2VII 2009

Wakacje podczas których poznaliśmy niedużą ale ciekawą Słowenię i jedne z najpiękniejszych gór w Europie – włoskie Dolomity. W Słowenii spędziliśmy 11 dni, przez większość czasu wędrowaliśmy po Alpach Julijskich, a w drodze nad  wybrzeże Adriatyku  zwiedziliśmy niezwykły zamek i jaskinię. Na Włochy przeznaczyliśmy 10 dni a w drodze w Dolomity zwiedziliśmy Wenecję i Akwileję.

Dzień 1 Alpy Julijskie/Dovje

Kamping Kamne http://campingkamne.com/ w miejscowości Dovje (k. Mojstrany). Przez 6 dni był naszą bazą wypadową w Alpy Julijskie.

Dzień 2 Planica

Wycieczka pod słynną mamucią skocznię narciarską Velikankę. Auto zostało w Kranjskiej Gorze i wygodną drogą, doszliśmy pod skocznię w dolinie Planicy. Latem wygląda ona mniej okazale niż zimą.

Większe wrażenie robiła  chyba olbrzymia ściana Triglava – najwyższej góry Słowenii, u podnóża której stoi skocznia.

Dzień 3 Przełęcz Luknja – 1758 m n.p.m.

Do schroniska  Aljazev  Dom, podjeżdżaliśmy samochodem (13 km od Dovje).  A momentami było mocno pod górę, bo schronisko położone jest na wysokości 1015 m. Auto zostawało na sporym parkingu. Jesteśmy w Triglavskim Parku Narodowym. Dalszą drogę do przełęczy Luknja – 1758 m. pokonaliśmy już na nogach. Droga na przełęcz prowadziła wzdłuż potężnej, północnej ściany Triglava. (Niestety śnieg zakrywający via ferraty uniemożliwił nam wejście na niego).

Za sobą mamy już  dość łatwy szlak przez dolinę Bukovlje, a przed nami – najtrudniejszy odcinek  z polami śniegu i niestabilnymi piargami, po których szliśmy w ślimaczym tempie: 1 krok do przodu, 2 do tyłu.

Po 3 godzinach wspinaczki, przełęcz Luknja została zdobyta! Z jednej strony widok na skalny mur Triglava, z drugiej na dolinę – daleko w dole.

Potem był długi i dość trudny powrót do Domu Aljazeva, szlak kiepsko  oznaczony przechodził obok zamkniętego schronu Bivak pod Luknjo.

 Dzień 4 Kriz 2410 m n.p.m.

   Znowu zaczynaliśmy od szlaku przy Domu Aljazeva, po czym ruszyliśmy szlakiem w kierunku szczytu Kriz 2410 m. Ale najpierw musieliśmy podejść doliną Sovatna do wyłomu w murze skalnym –  Dovska  vrata na 2180 m. Im bliżej przełęczy, tym robiło się trudniej, bo do stromizny doszły piargi i śnieg.

Za przełęczą wciąż było ciężko a słońce niemiłosiernie paliło (mimo sporej wysokości), przybyło śniegu a szlak był kiepsko oznaczony. Bez błądzenia się nie obeszło.

W drodze na Stenarska vrata 2295 m, kolejne błądzenie w śniegu. W końcu trudny szczyt Kriz zdobyliśmy, okupiony dużym wysiłkiem fizycznym jak i psychicznym.

Kolejne szukanie szlaku było w okolicach Bovška Vratica  na 2375 m. Droga powrotna do Domu Aljazeva dłużyła się bardzo, prowadziła obok zamkniętego schronu Bivak IV na 1980 m i przez Macesence. Do auta wróciliśmy padnięci, po 9 godzinach spędzonych w górach.

Dzień 5 Bled/jezioro Bledzkie

Dzień odpoczynku. Pojechaliśmy  zobaczyć, drugą największą atrakcję Słowenii –  miasteczko Bled nad jeziorem Bledzkim. (25 km). Leniwy spacer wokół turkusowego jeziora Bledzkiego, z maleńką wysepką z barokowym kościołem, zamkiem na skarpie, górującymi w tle białymi szczytami, był przyjemną odmianą po wczorajszym, ciężkim dniu.

     

Dzień 6 Przełęcz Vršic 1611 m n.p.m.

Przez przełęcz Vršic położoną na wysokości 1611 m, z obowiązkową przerwą na punkcie widokowym, dojechaliśmy autem do miejscowości Trenta (620 m n.p.m). Stąd zrobiliśmy sobie  14-kilometrową pętlę szlakiem wokół dwutysięcznika Zadnijški Dzebnik. Ciekawy, dość łatwy szlak  z ładnymi widokami. Jedynie podejście na przełęcz na 1600 m (najwyższy punkt na szlaku), wymagało nieco wysiłku. Przez przełęcz z doliny Trebiškiej przeszliśmy do doliny Zadnjiškiej. W dolinach zalegało jeszcze sporo mokrego śniegu.

      

Dzień 7 Ukanc/jezioro Bohinjskie/wodospad Savica

Przenieśliśmy się bardziej na południe Alp Julijskich, do miejscowości Ukanc nad jeziorem Bohinjskim. Zatrzymaliśmy się na campingu Zlatorog. Tego dnia był tylko spacer do oddalonego o 3 km, obleganego przez turystów wodospadu Savica.

 

Dzień 8 Triglavskie jezeria 1685m n.p.m

W ten upalny dzień, wybraliśmy szlak do schroniska nad Triglavskimi jezerihami.  Najtrudniejszy okazał się odcinek  szlaku za Koca pri Savici, gdy musieliśmy wspiąć się po dość mocno eksponowanej ścianie, zabezpieczonej stalowymi linami. Dalej było już

łatwiej, szlak prowadził lasem,  gdzie zalegało jeszcze sporo śniegu. Otoczone skalistymi grzbietami schronisko nad jeziorem, okazało się niestety zamknięte. Ale w ciszy mogliśmy  nacieszyć oczy surowym krajobrazem. Powrót na camping był ta samą trasą (2 x 9 km).

Dzień 9 Dom Savicia/Dom na Komni 1520 m n.p.m.

Ciekawa wycieczka szlakiem schronisk. Od Domu Savicia mocno trawersującym szlakiem wspięliśmy się na wysokość ponad 1300 m n.p.m.,  z wielkiego tarasu schroniska Dom na Komni – popijając kawkę, podziwialiśmy otaczające nas góry. Tutaj,  Alpy Julijskie sprawiały wrażenie bardziej

     

dostępnych i przyjaznych,  od tych które poznaliśmy wcześniej. Potem był spacer do oddalonego o 15 min. Koca pod Bogatinom. Powrót na dół prowadził tą samą drogą. Wycieczka liczyła 20 km a w drodze powrotnej mogliśmy popatrzeć na Bohinjskim jezioro z góry

Dzień 10 Predjamski Grad/ Škocjanskie Jasikinie/Ankaran

Po nocnej ulewie i deszczowym poranku, w pośpiechu spakowaliśmy mokry namiot w samochód i wyruszyliśmy nad Morze Adriatyckie. Po 3 godzinach jazdy dotarliśmy do niezwykłego zamku – Predjamskiego Gradu. Średniowieczny zamek wbudowany w skałę z labiryntem podziemnych korytarzy i grot robi niesamowite wrażenie! Po godzinnej podróży autem, dojechaliśmy do Škocjanskich Jaskiń, gdzie zwiedzaliśmy największy, podziemny kanion w Europie.  (Głęboki na 100 m i długi na 6 km).

Godzinę potem byliśmy już nad morzem, na wielkim campingu  „Adria”( http://www.adria-ankaran.si/en/  ) w popularnej miejscowości  Ankaran. A wieczorem zrobiliśmy sobie spacer po  wybetonowanej plaży.

Dzień 11 Izola

 

Dzień spędziliśmy na wędrowaniu po liczącym tylko 47 km słoweńskim wybrzeżu. Zwiedziliśmy  też ładne, nieco zatłoczone nadmorskie miasteczko Izola.

Dzień 12  Aquileia   WŁOCHY

Przez włoski Triest dostaliśmy się do cichejniezbyt licznie odwiedzanej przez turystów Aquilei. Niedaleko naszego dużego i taniego campingu „Aquileia” http://www.campingaquileia.it, czekała na nas przepiękna, romańska bazylika. A jej surowe wnętrze kryło pochodzące z IV w. kolorowe mozaiki, wykonane z tysięcy malutkich

 płytek ceramicznych. Po obejrzeniu miasteczka z góry wysokiej dzwonnicy, cyprysową alejką, doszliśmy do pozostałości dawnego rzymskiego portu rzecznego. Zabytki Aquilei trafiły na listę UNESCO, mogliśmy je oglądać nie tylko za darmo ale i w ciszy i spokoju bo turystów było niewielu.

Dzień 13 Aquileia

Kiedy nadarzyła się okazja pojeżdżenia darmowym rowerem po okolicy, to lało jak z cebra przez caluśki dzień.

Dzień 14 Cavallano 

Z deszczowej Aquilei  pojechaliśmy, w kierunku Wenecji,  do miasteczka Cavallano nad Adriatykiem. Zatrzymaliśmy się na wielkim campingu San Marco http://www.campingsanmarco.it. Do piaszczystej plaży mieliśmy rzut kamieniem.

Dzień 15 Wenecja

Tu kupiliśmy łączony bilet na autobus i statek (16,60 €/osoba) i w godzinę dopłynęliśmy do Wenecji.

 

Dzień 16 Campitello di Fassa DOLOMITY

Po ponad 5-godzinnej podróży, przenieśliśmy się znad morza w góry. W drodze w Dolomity, zwiedziliśmy skocznie narciarskie w miejscowość Predatto. W miejscowości Campitello di Fassa położonej  1500 m n.p.m. znaleźliśmy wygodny, ładnie położony camping „Miravalle”: http://www.campingmiravalle.it

     

                                    Dzień 17 Sasso Piatto 2958 m n.p.m.

W drodze do schroniska „Sasso Piatto” (przez dolinę Duron) 2336 m n.p.m. Stąd wspięliśmy się na skalisty szczyt Sasso Piatto 2958 m, niestety na górze przyszła mgła i przysłoniła piękne widoki. Pięknych panoram  dostarczył nam szlak, którym wróciliśmy do Campitello. Prowadził ścieżką przez zielone zbocza, powyżej których wyrastały szare, pionowe skaliste masywy.

   

     

Dzień 18 Przełęcz Camerloi 2200 m n.p.m

Tego dnia zrobiliśmy sobie 15-to kilometrową petlę, rozległą doliną Duron. Doszliśmy na przełęcz Camerloi.  Po drodze odwiedziliśmy dwa, dość wysoko położone schroniska „Dona” i „Micheluzzi„.

Dzień 19  Pass de Omretta 2702 m n.p.m.

Najpierw samochodem podjechaliśmy do miejsca Alba-Penia. Kwitnącą doliną de Contrin, a potem przez dolinę Rosalia, wspięliśmy się  – w  skalno – zimowym otoczeniu, na przełęcz Pass de Omretta. Kilkadziesiąt metrów powyżej bivaku Del Bianco (metalowy schron), musieliśmy niestety zawrócić bo metalowe liny zakopane w śniegu, uniemożliwiły dalszą wspinaczkę, w kierunku jednego ze szczytów masywu Marmolady.

     

     

   Dzień 20 Misurina

Nastąpiła zmiana miejsca. Przez znane miasto Cortina d’Ampezzo przyjechaliśmy do leżącej w sercu Dolomitów miasteczka Misurina. Kilometr za miasteczkiem znaleźliśmy może niezbyt komfortowy ale pięknie położony camping „Alla Baita”. To był najwyżej położony camping podczas tych wakacji – prawie 1800 m n.p.m.!

   

Dzień 21 Tre Cime di Lavaredo

Autobusem odjeżdżającym z przystanku koło campingu, w 15 min. dotarliśmy na wysokość 2320 m n.p.m. do schroniska Rifugio „Auronzo”. Gdy słońce wyjrzało zza chmur, naszym oczom ukazał się księżycowy krajobraz w ze słynnym masywem  Tre Cime di Lavaredo w centrum. Wybraliśmy popularną, dość łatwą (15 km) trasę. Szlak nr 101 przechodził koło schroniska „Lavaredo”. Potem skrajem skalistego płaskowyżu, doszliśmy do zatłoczonego schroniska „Pre Crime A. Locatelli”. Kawa na tarasie schroniska, położonego na wysokości 2405 m w przepięknym, surowym krajobrazie, smakowała wybornie. Szlak nr 105 nie dostarczał już tak spektakularnych widoków, ale i tak było ładnie. Do campingu zeszliśmy już na nogach.

      

   

     

Dzień 22 Włochy-Polska

Powrót do Polski, długą trasę udało nam się pokonać w jeden dzień. Dolomity to jedyne takie góry w Europie, jeśli nie na świecie, dlatego wrócimy tu kiedyś.